Blisko 700 km po rzekach przepływających przez historyczne krainy: Wielkopolskę, Ziemię Lubuską i Kujawy. A po drodze jeszcze kanały: bydgoski, górnonotecki i ślesiński łączące Wartę z Notecią, 10 jezior i 28 śluz. Od kilku lat przymierzaliśmy się do przebycia tej trasy i w końcu przyszedł ten czas by ruszyć na szlak Wielkiej Pętli Wielkopolski …

Szlak Wielkiej Pętli Wielkopolski

Dobrze jednak, że nie zachciało nam się pokonywać Warty pod prąd. Ciemny nurt rzeki tylko pozornie wygląda bowiem na leniwy. W praktyce, z silnikiem ustawionym na minimalnych obrotach, gna nas do przodu z prędkością prawie 10 kilometrów na godzinę. Gna, poszaleli wszyscy z tą prędkością. Już pierwszego dnia, armator jednej z łódek stojących obok nas w przepięknej marinie w Czerwonaku pytał, czy nie boję się robić Pętli z tak małym silnikiem. – Przynajmniej 10 koni by się przydało, zawsze to te 2-3 km szybciej – przekonywał. Wtórował mu Andrzej, znajomy żeglarz ze Szczecina. – Z kotwicą będziecie płynęli ? – podśmiewywał się mailowo. – Przecież ten szlak można zrobić w 2 tygodnie, a wy miesiąc planujecie …

 

więcej o rejsie szlakiem Wielkiej Pętli Wielkopolski pisaliśmy w zakładce: Ruszamy w Polskę

 

A gdzie ma się nam spieszyć gdy tutaj tak pięknie ? Nie zależy nam na tym by tylko przepłynąć trasę. Chcemy chłonąć atmosferę podróży, zobaczyć co jest dookoła, porozmawiać z ludźmi i usiąść czasem nad rzeką, z dobrą książką i filiżanką herbaty. Zamiast pędzić, wolimy spływać niespiesznie, wypatrując czapli schowanych pomiędzy trzcinami, bocianów defilujących przy brzegach i orłów krążących nad naszymi głowami.

Wielka Pętla Wielkopolski

Rejs Wielką Pętlą Wielkopolski – pierwszy dzień

 

Nadwarciańska gościnność

Tym bardziej, że po Warcie nie da się szybko płynąć. I to wcale nie z powodu niskiego stanu wody, przed którym ostrzegano nas przed wypłynięciem czy przeszkód nawigacyjnych. Spowalniaczem skutecznym, a zarazem wyjątkowo sympatycznym są nadwarciańscy wodniacy. Z racji tego, że środowisko to nie jest zbyt liczne, to w odległości 100 km w górę i w dół rzeki wszyscy się tu doskonale znają i praktycznie przekazują nas sobie z rąk do rąk.

A przy okazji raczą też ciekawymi opowieściami. Na przykład o ślubie Maćka, gospodarza przystani w Stobnicy, który odbył się, a jakże, na rzece. Urzędniczka prowadziła ceremonię z pokładu jednej z łodzi, która w orszaku pozostałych jednostek, na których znajdowali się znajomi i przyjaciele młodej pary, spływała z nurtem Warty. Lub o ciekawych miejscach i imprezach odbywających się w okolicy. O największych w regionie obornickich wiankach, zimowych spływach tratwami czy sierpniowym szkoleniu Świętych Mikołajów. I o Obrzycku, niewielkim miasteczku w pobliżu Zielonej Góry, w którym kategorycznie kazano nam się zatrzymać na postój.

Chorzępowo przystan u Grzegorza

Przystań u Grzegorza w Chorzępowie – szlak Wielkiej Pętli Wielkopolski

 

Pamiątka po PRL-u

Chwilę po przejściu mostu poczuliśmy się jakbyśmy cofnęli się w czasie o dobre 30-40 lat. Trabant, oryginalny GS, sklep mięsny z pustymi półkami… Wszystko dookoła przypominało bardziej rok 1980 niż czerwiec 2016-go roku.

– Może to plan filmowy lub jakaś ukryta kamera ? Może za chwilę, zza tablicy upamiętniającej tych, którzy zginęli za utrwalanie władzy ludowej wyskoczy czerwony ze wściekłości reżyser i dziko machając rękami wykrzyczy, że zepsuliśmy mu ujęcie ? – spojrzałem na Ankę i widziałem, że i ona rozgląda się całkowicie zdezorientowana.

A każdy kolejny krok tylko potęgował nasze osłupienie. Zamiast krzykliwych neonów, metalowe tabliczki rodem z ubiegłej epoki, w miejscu kolorowych reklam, ręcznie wypisane kartki informujące o aktualnych promocjach. To niewiarygodne, że są jeszcze w Polsce takie miasteczka – więcej zdjęć z Obrzycka

Wielka Pętla Wielkopolski - Obrzycko

Obrzycko – szlak Wielkiej Pętli Wielkopolski

 

A na Noteci …

Skończyły się czasy gdy nasz silniczek, spływając z nurtem Warty robił cichutkie pyr-pyr-pyr. Żeby pokonać żwawo płynący prąd Noteci podśpiewuje sobie coraz bardziej donośnie: wrrr, Wrrr, WRRR, a i tak rzadko kiedy udaje się pokonać więcej niż 5-6 kilometrów w ciągu godziny. Opuściło nas też niestety i słońce. Od 3 dni na przemian to kropi, to pada lub rzęsiście leje.

Rejs Notecią

Noteć przywitała nas deszczem ale humory jeszcze dopisują ;-)

 

– Jak w życiu, czasem jest słońce, a czasem deszcz. Są chwile, gdy wszystko się układa, a czasem trzeba walczyć pod wiatr, z przeciwnym prądem. Ale przecież trzeba płynąć dalej, za kolejnym zakrętem z pewnością będzie lepiej – tłumaczę sobie gdy po raz dwudziesty tego dnia, na głowie ląduje mi kilka wiader wody.

Tym bardziej, że im dalej od Santoka, tym Noteć robi się coraz ładniejsza. Meandruje dostojnie pomiędzy drzewami odbijającymi się w spokojnej tafli wody. Czasami to pojedyncze topole, lipy czy klony, innym razem, tuż przy brzegu rzeki zaczyna się zwarta ściana lasu.

Niestety w podziwianiu widoków coraz skuteczniej zaczyna przeszkadzać zielsko zalegające tuż pod powierzchnią wody. To już nie trawy czy niewielkie kępki, to regularne łąki na całej szerokości koryta. Owijają się dookoła śruby i zatykają otwory poboru wody do chłodzenia uniemożliwiając pracę silnika. Skończył się relaks, zaczęła walka. 100, czasem 200 metrów płynięcia i walka z nagromadzonym zielskiem. A do Bydgoszczy jeszcze ponad 50 kilometrów …

Rejs Notecią do Bydgoszczy

Szlak Wielkiej Pętli Wielkopolski. Rejs Notecią do Bydgoszczy – od Czarnkowa Noteć staje się coraz ładniejsza

 

Ster na Bydgoszcz

A jednak daliśmy radę i dopłynęliśmy na czas, na rozpoczynający się właśnie festiwal Ster na Bydgoszcz. Spacerując uliczkami wijącymi się dookoła wyspy młyńskiej z trudem mogliśmy uwierzyć miejscowym, że jeszcze 15 lat temu strach było po zmroku zapuszczać się w te rejony. Dziś, wzdłuż kanałów Brdy znaleźć można klimatyczne knajpki z doskonałym jedzeniem i lokalnym, warzonym na miejscu piwem, a zadbany teren dookoła nich jest doskonałym miejscem na weekendowe spacery.

To też jedno z nielicznych, odwiedzonych przez nas ostatnio miast w Polsce, które zdecydowało się tak bardzo wykorzystać rzekę płynącą przez jej środek. Niech się wstydzi Poznań, uczy Szczecin, poprawia Wrocław, bo nawet on według swoich mieszkańców nie jest tak otwarty na wodę jak największe miasto województwa kujawsko-pomorskiego.

Jeszcze ładniej wygląda rynek. Właściwie kilka ryneczków połączonych siecią pięknych, odrestaurowanych uliczek. Większość z nich swój obecny wygląd zawdzięcza programowi rewitalizacji starego miasta współfinansowanego z funduszy unijnych. I trzeba uczciwie przyznać, że program udał się wyśmienicie, a Bydgoszcz szturmem dołączyła do jednych z ładniejszych miast w Polsce – zdjęcia

Bydgoszcz rynek

 

Tylko co dalej ?

My wytrzymaliśmy, zawiódł sprzęt. Wizyta w serwisie potwierdziła nasze przypuszczenia. – Z tym silnikiem nie popłyniecie dalej – usłyszeliśmy od mechanika. Półtora tygodnia oczekiwania na zepsutą część też nie wchodziło w grę. Tym razem nie zamkniemy pętli. Ale przynajmniej będzie okazja, żeby tu wrócić bo po raz kolejny okazało się, że nie zawsze trzeba jechać na drugi koniec świata. Czasami przygoda czai się tuż za rogiem, a i w Polsce mamy jeszcze dużo nieodkrytych, a niezwykle pięknych szlaków. Bo mimo trudności i niedostatków infrastruktury Wielka Pętla Wielkopolski jest warta zainteresowania. Tym bardziej, że to też fragment międzynarodowej drogi wodnej prowadzącej od Antwerpii do Kłajpedy …

No tak, jeszcze dobrze nie skończyliśmy jednej, a już zaczynamy snuć plany kolejnej podróży …

Burza na Noteci

Rejs Notecią do Bydgoszczy – burza się zbliża – szlak Wielkiej Pętli Wielkopolski

 

Tekst ukazał się w lipcowym wydaniu magazynu MM Trendy