No to mamy małe święto – nasza podróż do Azji zaczęła się równo 2 miesiące temu. Rozpoczęcie trzeciego miesiąca podróży  postanowiliśmy uczcić uroczystym obiadem na pływającej restauracji.  Był czas na podziwianie krajobrazów i refleksje. Ta która nas nas bardziej ucieszyła to ta,  że to jeszcze nawet nie połowa naszej przygody z Azją …

Podróż do Azji – 2 miesiące za nami

To sporo. Przynajmniej dla nas, bo nigdy wcześniej nie ruszaliśmy w drogę na tak długo. Planując podróż do Azji (kalendarium naszej podróży: 6 miesięcy w Azji) nie byliśmy pewni jak się to wszystko ułoży. Czy wytrzymamy tak długo, przebywając ze sobą 24 h. dobę ? Czy nie będziemy tęsknić za polską kuchnią i domem ? Koniec pierwszego miesiąca podróży świętowaliśmy w malezyjskim szpitalu, zakończenie drugiego udało nam się spędzić zdecydowanie przyjemniej. Płynąc po rzece Loboc zastanawiałem się za czym tęsknię, a bez czego mi tu dobrze …

Filipińska łódź - podróż do Azji

Przedreptać Świat – 6 miesięcy w Azji. Nasza podróż do Azji zaczęła się 2 miesiące temu. Opuszczamy kolejną, magiczną zatokę i ruszamy dalej …

 

Co z tą Polską

Zdecydowanie mi tu lepiej bez polskiej telewizji. Bez opluwania się błotem, informacji o politykach, wypadkach i sensacjach typu “Doda pokazała majtki” lub “Czy to koniec Wojewódzkiego”. Początkowo w miarę regularnie zaglądałem jeszcze na internetowe serwisy informacyjne, po miesiącu mi przeszło. Teraz odpalam wirtualną raz na tydzień by zobaczyć czy nie wydarzyło się coś o czym powinienem wiedzieć. Przelatuję wzrokiem po nagłówkach wpisów i szybko zamykam, często z niesmakiem.

Filipiny prom

Miejsca leżące na filipińskim promie

 

Zatęsknić za wiosną

Zdecydowanie nie tęsknie też za polską pogodą. Szczególnie tą zimową. Czasami zdarzało mi się narzekać w Azji na upały, duchotę, piekące słońce i wilgoć. Wystarczyło jednak, że przypomniałem sobie mrozy, zimne wiatry czy padające w Polsce deszcze i szybko mi przechodziło. Tym, którzy zazdroszczą nam pogody powiem jednak: cieszcie się wiosną !

Zachód słońca

Przy pięknej pogodzie człowiek szybko zapomina jak bardzo cieszył się z nadejścia wiosny w Polsce

Mając niemal gwarantowaną pogodę człowiek szybko zapomina jak bardzo cieszył się zawsze z pierwszych promieni ciepłego słońca, z wyglądających nieśmiało spod śniegu kwiatów czy z wszelkich oznak zbliżającej się wiosny. Tutaj złapałem się na tym, jak wielką frajdę sprawiały mi pierwsze wiosenne spacery i dreptaki, pierwsze grillowania czy przygotowania do zrzucenia jachtu na wodę po zimowej przerwie. Tego trochę mi żal.

 

Schabowy z pieczarkami

Zdecydowanie nie brakuje mi jeszcze schabowego, pierogów i bigosu. Bez większego problemu przestawiłem się na ryż, nudle i azjatyckie zupy. Na szczęście po Omanie czy Malezji, krajach w których chleb jest rzadkością, na Filipinach zdobycie bułki czy zjedzenie sandwicza nie stanowiło już takiego problemu. Chociaż faktem jest, że na ostatnim lotnisku gdy do wyboru mieliśmy kuchnię indonezyjską, chińską lub hamburgera to zatrzymaliśmy się w McDonaldzie. Na ryżu i makaronach będziemy przez najbliższy miesiąc, w Indonezji.

Z napojami również udaje nam się dopasować. Pijemy to co dają ;-) W Omanie opijaliśmy się sokami ze świeżych owoców i koktajlami, w Malezji sokiem z trzciny cukrowej i herbatką z mlekiem i imbirem, na Filipinach korzystaliśmy z taniego piwa i sączyliśmy doskonały rum za 5 zł za butelkę …

 

Pozdrawiamy rodziny i znajomych

Oczywiście zastanawiamy się co słychać w domu i w pracy. Jak się mają nasi rodzice i znajomi, czy “mój pies” za mną tęskni lub czy “małolaty” na osiedlu zaczęły już mówić i biegać. Jednak i to nie stanowi dziś wielkiego problemu. Świat się skurczył. Prawie wszędzie gdzie się pojawiamy jesteśmy w lepszym lub gorszym zasięgu komórek i internetu, a dzięki facebookowi i e-mailom możemy być w miarę stałym kontakcie ze wszystkimi. Pewnie, że to nie to samo co spotkanie twarzą w twarz, ale jak na razie musi wystarczyć. To w końcu nie rok czy dwa, a tylko kilka miesięcy. Przynajmniej będziemy mieli o czym opowiadać po powrocie ;-)

 

Większa połowa przed nami

Czasami zastanawiamy się też, co zrobimy w pierwszej kolejności po powrocie do domu. Z kim się spotkamy i gdzie zrobimy imprezę powitalną. Bywa też, że po nocy w jakimś wyjątkowo podłym hotelu, gdy budzę się niewyspany, obolały i pogryziony, tęsknię za własnym łóżkiem.

Jednak póki co, wciąż jeszcze najbardziej cieszymy się z tego, że jeszcze więcej niż połowa naszej podróży przed nami i niech matematycy czy poloniści wybaczą mi tą większą połowę. To z radości …

Tricykl

Nadal w drodze ;-)